24 marca 2017 , Imieniny: Gabrieli, Marka, Seweryna
 
W aktualnym numerze:
  Wiadomości Sierakowickie -> Czytaj archiwalny numer 2 z dnia 2017-02-01
 






 

Srebrny Jubileusz zespołu „Sierakowice”

Koncert z okazji 25. lecia Kaszubskiego Zespołu Pieśni i Tańca Sierakowice to było, jak na warunki naszej gminy, wydarzenie.

W sobotę 4 lutego zgromadziło się w hali sportowej gimnazjum wyjątkowo dużo ludzi; widownia bardziej niż wypełniona, bo przepełniona, a na scenie też lekko ze sto osób. Środek sceny zdobiła checz kaszubska, z lewej strony stał długi stół biesiadny, a prawą część sceny zajmowała kapela. Scenografii dopełniały różne kaszubskie akcesoria; łódź z siecią, mielący tabakę Kaszuba i jakieś inne drobiazgi, które w pobliżu kaszubskiej chaty onegdaj bywały. Było wesoło, barwnie, śpiewnie i migotliwie, a chwilami sentymentalnie i dostojnie. Prowadzącą imprezę była Irena Kulwikowska.
Po raz pierwszy w Sierakowicach koncert powiązano z pokazem multimedialnym, poprzez który opowiadano historię zespołu posługując się ekranem i komentarzem słownym. Cały koncert trwał pełne trzy godziny, ale dzięki dobrej kompozycji różnych elementów nie był nużący. Zaczęło się bardzo poważnie – od pokazania na ekranie, jak wśród stworzenia świata Kaszuby się na Ziemi pojawiły. Potem pojedynczo najstarsi członkowie zespołu prowadząc za rękę najmłodszych odśpiewali pieśń Jestem Kaszubą. Jeszcze polonez i specjalna pieśń jubileuszowa Na ojców spiwe. To było wprowadzenie do opowieści o początkach zespołu, którą zakończył występ seniorów zespołowych. Spora wiązanka znanych tańców kaszubskich była pełna wigoru, mimo że niektórzy wykonawcy mieli zaokrąglone bioderka i brzuszki. Była też opowieść o wojażach zespołu, ozdobiona krakowiakiem, wykonanym przez „kadrę młodszą” bardzo po krakowsku, żeby uświadomić publiczności, że na światowym festiwalu folkloru nasze Sierakowice reprezentowały cały kraj. Po kolejnych wspomnieniach młodzi zawładnęli sceną i dali koncert składający się z sześciu tańców kaszubskich; było tak ogniście, jak tylko młodość potrafi.
Ci sami młodzi, po krótkiej przerwie na opowieść z ekranu, pokazali się nam w zupełnie innych kostiumach – strojach łowickich. Nasze urodziwe tancerki dopiero w tych łowickich barwach nabrały nowej krasy. A wiązanka tańców łowickich była tak liryczna i dostojna, jak mazowieckie pejzaże. Kolejni na scenie byli goście – Tuchlińskie Skrzaty, zresztą dla wielu członków zespołu dorosłych ten dziecięcy zespół jest pierwszą szkołą tańca. Dzieci zawsze rozczulają widownię, nawet gdy nie tańczą zbyt dokładnie, a gdy razem z nimi zaśpiewał 80. letni Stefan Kolka Żebe wrócył ten czas, wzruszenie widowni było odczuwalne. Jednak najbardziej urodziwy był śpiew Agnieszki Zelewskiej i Edyty Gawin, gdy wspólnie z Mirkiem Szulcem śpiewali Rebece, rebece. Tą pieśnią rozpoczęto rybacką część widowiska. Bo to było widowisko, gdy dziewczyny z latarniami wychodziły na pożegnanie rybaków, a oni z sieciami w rękach zbierali się do łodzi. Były też trzy tańce rybackie. Jeszcze jedna wiązanka tańców w wykonaniu „kadry”, tym razem tematycznie związana z kaszubskim zielem – tabaczką, potem popis kapeli i nadszedł finał.
Tu kolejna niespodzianka: na scenę wbiegają dziewczyny w czarnych trykotach i zaczyna się zupełnie nowoczesny taniec z flagami. (Najprawdopodobniej były to flagi krajów, które zespół poznał.) Nastrój zmienia się kolejny raz, muzyka bitowa współgra z powiewem flag, a wśród nich zawsze jako najważniejsza – ta z herbem Sierakowic. Taniec kończy się ułożeniem na scenie olbrzymiej planszy – herbu gminy, w którym litera S ułożona jest ze złotych chust i płonących światełek. Wokół tego herbu i ułożonym nad nim dużym napisem z pełną nazwą zespołu ustawili się wszyscy występujący, a było ich lekko ze sto osób. Odśpiewali pieśń, która w programie zatytułowano Ciejesz mnie. Była to najwyraźniej kolejna pieśń ułożona specjalnie na tę uroczystość, a autorem tej i śpiewanej na początku jest Witold Treder, wieloletni opiekun muzyczny zespołu. Nastrój stał się niemal podniosły, gdy na koniec odśpiewano Hymn kaszubski. Ludzie na widowni wstali i też śpiewali.
Oklaski bardzo, bardzo długie i serdeczne należały się wszystkim. Wysiłek wielu ludzi był potrzebny, żeby takie widowisko powstało. Pierwsze pomysły, jak powiedziano, rodziły się wiosną ubiegłego roku, a seniorzy przychodzili na próby przez miesiąc. Dobrze, że przypomniano nie tylko nieżyjących, ale również z powodu wieku nieczynnego, a przez lata uczącego tańczyć w zespole pana Jana Właśniewskiego. Chciałabym też podkreślić szczególną pracę Ireny Warmowskiej; ona , jak napisano w programie, opracowała artystycznie całość oraz choreografię wszystkich grup tańczących, a naliczyłam ich co najmniej cztery. Wykazała się nieprzeciętną wyobraźnią sceniczną, dużym talentem w operowaniu nastrojem, a nade wszystko ogromną pracowitością. Mam nadzieję, że jej to będzie policzone i jeszcze nieraz zobaczymy w Sierakowicach podobne widowiska.
Maria Dyczewska

Wersja do druku
Wyślij znajomemu

 

 
  Czytaj - Archiwum - Komentarze - Księga Gości - Kontakt
Wiadomosci Sierakowickie - R-net 2003
 
Czytaj Archiwum Komentarze Księga gości Kontakt