24 marca 2017 , Imieniny: Gabrieli, Marka, Seweryna
 
W aktualnym numerze:
  Wiadomości Sierakowickie -> Czytaj archiwalny numer 2 z dnia 2017-02-01
 






 
Komisja Edukacji Narodowej na gruzach… (2)
Na Dzień Edukacji


Wspomniani w poprzednim odcinku lustratorzy (odpowiednicy dzisiejszych likwidatorów), zamiast zinwentaryzować, wycenić, zabezpieczyć mienie jezuickie i udzielać z niego skromnych zapomóg niezdolnym do pracy jezuitom zaczęli wykorzystywać sprawowane funkcje dla celów czysto osobistych i pełną garścią czerpać z powierzonych ich pieczy dóbr. Dodajmy, że jeszcze przed ustanowieniem lustratorów grabież majątku zakonnego rozpoczęli dawni fundatorzy i ich spadkobiercy, a najbliżsi sąsiedzi bez skrupułów zagarniali co się tylko dało z majętności jezuickich (plony z pół i spichrzów, bydło, ryby, drewno z lasów, meble, naczynia kuchenne, srebra i wota kościelne, dywany itd.), a nawet przesuwali kopce graniczne. Lustratorzy, obejmując zarząd tymczasowy majątków jezuickich, z jednej strony ograniczyli dotychczasową ich grabież, ale z drugiej – zaczęli sami się obławiać, przedłużali swą misję poza ustalony dwumiesięczny termin oraz fałszowali raporty. Tym niecnym procederem nie gardzili też niektórzy księża świeccy, a np. wspomniany w poprzednim odcinku prymas Gabriel Podoski zagarnął wieś Stropieszyn wraz z całym mieniem.
Nadużycia lustratorów i brak troski o mienie likwidowanego zakonu zaszły tak daleko, że 14 marca 1774 r. utworzono dwie Komisje Rozdawnicze (jedną dla Korony, a drugą dla Litwy), złożone z dwóch biskupów, 12 senatorów i 32 posłów, które miały zająć się sprzedażą dóbr ziemskich zakonu w drodze licytacji. Pochodzące stąd dochody miały zasilić fundusz edukacyjny oraz zasiłki dla byłych jezuitów. Jednocześnie w Warszawie powołano do życia Komisję Sądową (32 komisarzy), która otrzymała prawo surowego karania wszelkich nadużyć. Niektórzy członkowie Komisji Rozdawniczej, chcąc wzbogacić się również drogą różnego rodzaju machlojek, sami zachęcali lustratorów do składania mętnych sprawozdań. Np. kanclerz wielki koronny, biskup Młodziejowski nagrodził za takie matactwa lustratora kościoła św. Piotra i Pawła w Krakowie tzw. emfiteuzą, czyli wieloletnią dziedziczną dzierżawą pojezuickiej wsi Marchocice i Zielenice. W efekcie szory, czyli uprzęż koni ciągnących karetę Młodziejowskiego, obita była srebrami z tego właśnie kościoła, a jego faworyta nosiła na głowie brylantowy melchizedech (uchwyt na hostię w monstrancji) również z tego kościoła.
Komisarze za łapówki, w tamtych czasach określane melioratywnym terminem „porękawiczne”, obniżali ceny licytowanych dóbr, ale najtłustsze kąski rezerwowali dla siebie. Nuncjusz papieski, Józef Garampi relacjonował prałatowi Macedonio 8 czerwca 1774 r., że na czele nieuczciwych licytacji „znajdują się kapłani, a nawet biskupi, wileński i poznański… Ci dwaj biskupi… przywłaszczyli sobie znaczne sumy, pozwolili na zabór kielichów, sreber i naczyń kościelnych z wielkim zgorszeniem ludu”.
O wielkości nadużyć świadczyć może fakt, że całoroczny dochód w 1775 r. od zlicytowanych dóbr wynosił zaledwie 424 118 złp (złotych polskich), podczas gdy w marcu 1774 nuncjusz Garampi wycenił je na 800 000 złp. Parafrazując nieco powiedzenie Erazma z Rotterdamu można stwierdzić, że kiedy przemawia złoto nawet godność jest bezsilna.
Oszukańczy proceder osiągnął takie rozmiary, że 14 lipca 1775 r. głos w tej sprawie zabrała Rada Nieustająca z królem na czele, wzywając Komisję Sądową do przeprowadzenia szczegółowego dochodzenia, a wszystkich obywateli – do donoszenia, za nagrodą, o wiadomych im nadużyciach. Te i inne apele nie odniosły większego skutku, bo wśród malwersantów było zbyt wielu piastujących nawet najwyższe urzędy państwowe, a tych zwykle trudno wyłowić, a jeszcze trudniej ukarać. Wreszcie 26 sierpnia 1776 r. powołano tzw. Komisję Egzaminacyjną z zadaniem zbadania czynności i rachunków Komisji Edukacji Narodowej, Komisji Rozdawniczej i Komisji Sądowej. Komisja Egzaminacyjna, złożona z najbardziej zaufanych i uczciwych ludzi wysunęła przeciw Komisji Rozdawniczej 59 zarzutów i postawiła ją w stan oskarżenia. Komisja Egzaminacyjna badała, m.in., wydatki na emerytowanych jezuitów w latach 1775–76. Otóż w Koronie na 186 emerytów wydano sumę 11 821 złp, a na Litwie na 57 emerytów aż 141 544 złp, mimo że na Litwie emeryci ci przymierali głodem. Było rzeczą oczywistą, że znaczną część tych sum po prostu kradli komisarze Komisji Rozdawniczej. Słowa krytyki kierowano też pod adresem Komisji Sądowej. Warto w tym miejscu – z uwagi na uderzające podobieństwo do czasów współczesnych – przytoczyć fragment wystąpienia sejmowego posła poznańskiego, Antoniego Małachowskiego w tej sprawie: „Cóż rzecze potomność, że u nas w czasie tak oświeconym, w narodzie chrześcijańskim, kościoły złupione, ołtarze poobdzierane, naczynia najświętszym wiary tajemnicom i obrządkom nadane, dostały się – najpospolitszemu rozpustnej i chciwej wyniosłości używaniu”. Po tej mowie król z ministrami ogłosili 2 grudnia 1776 r. Uniwersał, przekazujący Komisji Edukacji Narodowej funkcje dawnej Komisji Sądowej, co – jak się później okazało – wprowadziło szkolnictwo na nowe tory, uratowało je chyba w ostatnim momencie. Egzekwowano zaległości, rosły dochody edukacyjne. Sejmy podkreślały z uznaniem uczciwość i bezinteresowność członków KEN, co uratowało przed grabieżą resztki dóbr pojezuickich i umożliwiło utrzymanie szkół.
Z całą pewnością sytuacja materialna KEN znacznie się poprawiła po zdecydowanej rozprawie z nadużyciami i nieuczciwością. Czy jednak była to poprawa dostatecznie wielka i wystarczająca, pozostaje pod znakiem zapytania i budzi nadal wątpliwości. Porównanie dochodów KEN z dochodami uzyskiwanymi przez jezuitów wypada na korzyść KEN. Natomiast ich wykorzystanie było znacznie lepsze u jezuitów. W latach 1780–1793 dochody roczne KEN wahały się od 1 311 875 złp do 1 536 584 złp, nie licząc dochodów uzyskanych ze sprzedaży domów miejskich, kosztowności kościelnych, wydzierżawienia 7 drukarń, 23 aptek, wielu browarów, gorzelni, młynów, warsztatów rzemieślniczych, inwentarza, urządzeń domowych itd. Natomiast dochody roczne jezuitów przed kasatą wynosiły w przybliżeniu 800 000 złp, a więc były znacznie niższe od dochodów KEN. Oznacza to, że jezuici z dochodu znacznie mniejszego niż dochód KEN potrafili utrzymać 39 kolegiów, 8 rezydencji, 57 stacji misyjnych, 93 zakłady naukowo–wychowawcze oraz zapewnić środki do życia 1869 osobom, wykształcić kleryków, otoczyć opieką starców i chorych, zakładać biblioteki, gabinety fizyczne, astronomiczne i in., budować i remontować kościoły oraz prowadzić bezpłatne nauczanie. Natomiast KEN, dysponując daleko większymi środkami utrzymywała w 1776 r. 40 szkół, w 1783 tylko 34, a w 1787 zaledwie 33. Ponadto subwencjonowała ona bardzo skromnie szkoły pijarów, benedyktynów i bazylianów, stosunkowo słabo prosperujące seminarium nauczycielskie, emerytowanych jezuitów i 4 wizytatorów. Ponosiła też niewielkie wydatki na członków Towarzystwa do Ksiąg Elementarnych, 247 nauczycieli szkół średnich oraz 53 profesorów Szkoły Głównej Koronnej i Litewskiej.
Z powyższego porównania wynikają dwa niepochlebne dla KEN wnioski:
1. Liczba szkół objętych działalnością KEN systematycznie spadała, co wynikało, m.in., z faktu, że pojezuickie szkoły były przez KEN przekazywane pijarom, bazylianom, benedyktynom i cystersom bądź po prostu likwidowane.
2. Z powyższej i innych przyczyn bardzo poważnie zmalała liczba uczniów w szkołach KEN. Np. w Kaliszu ich liczba w porównaniu do czasów jezuickich spadła z ok. 700 do ok. 300, w Krzemieńcu z ok. 700 do ok. 350, a w Lublinie z ok. 1000 do zaledwie 150.
c.d.n.
Henryk Radomski

Wersja do druku
Wyślij znajomemu

 

 
  Czytaj - Archiwum - Komentarze - Księga Gości - Kontakt
Wiadomosci Sierakowickie - R-net 2003
 
Czytaj Archiwum Komentarze Księga gości Kontakt