24 marca 2017 , Imieniny: Gabrieli, Marka, Seweryna
 
W aktualnym numerze:
  Wiadomości Sierakowickie -> Czytaj archiwalny numer 2 z dnia 2017-02-01
 






 

Nie podoba mi się…


Nie podoba mi się, że Redakcja „Wiadomości Sierakowickich” bez żadnego komentarza publikuje grafomańskie utwory „poetyckie”, pełne jarmarcznych, częstochowskich rymów oraz ckliwej, pretensjonalnej, infantylnej treści – krótko mówiąc, literackie landszafty z jeleniem na rykowisku, pozbawione jakichkolwiek wartości artystycznych.
Irytująca jest kompletna nieświadomość własnego szmiropisarstwa autorów tych „dzieł”, ich brak samokrytycyzmu, ale – w moim przekonaniu – każda redakcja powinna troszczyć się przede wszystkim o przynajmniej choćby przyzwoity poziom swojego pisma, a to nakazuje umiejętne przyhamowanie grafomańskich skłonności owych wierszorobów oraz zachęcanie ich do robienia tego, na czym się dobrze znają i co najlepiej potrafią (pozowanie na renesansowych geniuszy jest w XXI w. po porostu śmieszne).
Proszę mi wierzyć, że ukazujące się od czasu do czasu tego typu „poezje” obniżają rangę „W.S”. W tym przekonaniu nie jestem odosobniony.
Trzeba wybrać: albo wysoki, a przynajmniej przyzwoity poziom i kształtowanie dobrego smaku czytelników, albo schlebianie przeciętnym gustom i ...
Imię i nazwisko
do wiadomości Redakcji

Nie pozostaje nam nic innego, jak uderzyć się w piersi i przyznać rację tej ostrej wypowiedzi. Jako odpowiedzialni za zawartość naszego miesięcznika przy wybieraniu tekstów „parapoetyckich” za każdym razem stoimy przed dylematem: czy trzymać się autorów uznanych, ale nie związanych z naszą gminą, czy udostępniać łamy miejscowym „twórcom”, którzy nie zawsze na to miano zasługują. Wszak jesteśmy pismem gminnym i tylko to, co ma z nią związek, chociażby poprzez osobę autora, powinno zapełniać jej łamy. W przyszłości postaramy się być bardziej krytyczni.
Redakcja
***
Bardzo mi się nie podoba konieczność pieszego pokonania ulicy Dworcowej w środowe przedpołudnie. Każdy przezorny, kto nie zdąża do targowiskowych straganów omija w środy tę drogę wielkim łukiem. Ale nie zawsze tak można. I właśnie w środę 7 grudnia byłam zmuszona tędy przechodzić z osoba niepełnosprawną u ramienia. To był istny tor przeszkód: chodniki z obu stron zastawione samochodami, nawet dokładnie pod znakiem zakazu parkowania! Właściwie prawa strona, od poczty idąc, zastawiona straganami a samochody stoją na jezdni. Pozostaje więc połowa jezdni dla licznych samochodów i dla pieszych. Oczywiście, w samochodzie siedząc prędzej czy później osiągnie się cel, ale idąc pieszo… Zanim pokonałyśmy ten niewielki w końcu odcinek – byłyśmy pochlapane błotem śniegowym, rękawy kurtek miałyśmy ubrudzone od wycierania się o mijane slalomem samochody i byłyśmy zlane potem ze strachu, że jakiś nerwowo trąbiący kierowca może nas potrącić. Jednym z mijających nas samochodów był pojazd policyjny; zaświtała nadzieja, że pewnie zaraz zrobią porządek. Niestety, nawet się nie zatrzymali. Wniosek jeden: tylko posiadacze samochodów mają jakieś prawa na naszych ulicach; piesi to gorszy gatunek ludzi i niech siedzą w domu.
mad

Wersja do druku
Wyślij znajomemu

 

 
  Czytaj - Archiwum - Komentarze - Księga Gości - Kontakt
Wiadomosci Sierakowickie - R-net 2003
 
Czytaj Archiwum Komentarze Księga gości Kontakt