24 marca 2017 , Imieniny: Gabrieli, Marka, Seweryna
 
W aktualnym numerze:
  Wiadomości Sierakowickie -> Czytaj archiwalny numer 2 z dnia 2017-02-01
 






 
Tajemnicza przesyłka
Opowiadanie


- No, i co? – spytał naczelnik poczty w miasteczku X. – Co zrobimy z przesyłką bez adresata i nadawcy?
- A może byśmy tak – odezwał się listonosz – otworzyli ją i podzielili się zawartością?
- A jeśli t e g o nie da się podzielić? – spytała przytomnie pani Jadzia.
- No, to rzućmy losy – zaproponowała pani Ada.
- Protestuję – powiedział stanowczo naczelnik. – Losy rzucali żołnierze o płaszcz Jezusa. To pogański obyczaj.
- A więc? – pani Jadzia zawiesiła głos.
- No, właśnie – powiedział naczelnik, tak jakby ucinał dyskusję.
- To może jej nie otwierajmy – rzuciła pani Ada.
Wszyscy spojrzeli na nią z dezaprobatą.
- Pani Ado. Przesyłka nie po to do nas dotarła, żebyśmy jej nie otwierali. Próbujemy tylko ustalić, kto bierze zawartość – posumował naczelnik dobitnym tonem.
- To może zróbmy głosowanie – zaproponował listonosz. – Tajne – dodał szybko.
Wyniki głosowania o niczym jednak nie przesądziły, bo każdy dostał po jednym głosie.
- Nie, nie, proszę państwa. Głosowanie musi być jawne. Proszę, kto jest za tym, abym tę paczkę dostał ja? – spytał zniecierpliwiony już naczelnik.
Głosowanie jawne było po prostu strzałem w dziesiątkę, rozwiązaniem doskonałym. Naczelnik otrzymał sto procent głosów.
- Komisyjnie otwieramy paczkę! – zarządził zadowolony.
Listonosz odciął sznurki, pani Jadzia odwinęła papier, pani Ada otworzyła pudełko, a naczelnik zajrzał do środka i … wyciągnął karteczkę.
W miarę, gdy ja czytał, błogi uśmiech gasł na jego twarzy. Na końcu ciężko usiadł na krześle.
- Prowokacja – powiedział słabym głosem. – Pani Jadziu, proszę czytać głośno.
- „Pod groźbą poważnych sankcji ulepić bałwana przed budynkiem poczty – Życzliwy (do czasu ).”
- Ale…po co? – wyjąkał listonosz.
- Panie Włodziu. Dziś co drugi to bałwan. Taki bałwan śniegowy może być potężną aluzją polityczną bądź inną – wyjaśnił cierpliwie naczelnik.
- Ale my przecież możemy ulepić bałwana neutralnego! – wtrąciła pani Ada.
- Pani Ado. Dzisiaj bałwan to zbyt pojemna metafora. Absolutnie, absolutnie nie podejmuję się tego. I państwu, jako zwierzchnik, też zabraniam.
- Ale Życzliwy pisze o poważnych sankcjach – zauważyła pani Jadzia.
- Sankcje! – prychnął naczelnik. – A cóż to mogą być za sankcje!?
- Może wybiją nam szyby w oknach? – zastanowił się listonosz.
- Wstawi się nowe! – machnął ręką naczelnik. – Mamy środki rezerwowe.
- Wymalują brzydki napis na murze – podejrzewała pani Jadzia.
- Zamaluje się. To pięć minut roboty.
- Porysują naczelnikowi mercedesa – powiedziała pani Ada.
Tym razem naczelnik nie znalazł szybkiej odpowiedzi. Milczał dłuższą chwilę, po czym rzekł powoli, z namysłem:
- Proszę państwa. Ubieramy się. Proszę zabrać rękawiczki. Pan, panie Włodziu, pożyczy od żony garnek, marchew, dwa ziemniaki i przyniesie gałąź. Mieszka pan najbliżej.
Naczelnik toczył największa kulę, pani Ada i pani Jadzia – dwie mniejsze. Gdy bałwan był gotowy - w czerwonym rondlu na głowie, szczerzący zęby w uśmiechu jak Amerykanin (jako usta miał grzebień listonosza) - naczelnik otrzepał rękawice ze śniegu.
- No, dobra robota. Dziękuję, kochani. Możemy się rozejść.
Dobry humor naczelnika nie trwał jednak długo, bowiem nazajutrz rano dane mu było przeżyć załamanie nerwowe.
Kiedy przyjechał do pracy, jego oczom ukazał się kolorowy bałwan obklejony zdjęciami obrazującymi jego, naczelnika, wraz z pracownikami, lepiącego w świetle latarni bałwana ze śniegu. Niestety, szybka likwidacja śniegowego potwora nic nie dała, bo kompromitujące zdjęcia dostały się już do prasy (szczęście w nieszczęściu – tylko do lokalnej).
A do naczelnika na jakiś czas przylgnął pewien przydomek.


Jan K.

Wersja do druku
Wyślij znajomemu

 

 
  Czytaj - Archiwum - Komentarze - Księga Gości - Kontakt
Wiadomosci Sierakowickie - R-net 2003
 
Czytaj Archiwum Komentarze Księga gości Kontakt